środa, 1 września 2010

Kocie łapki i bieganie po czym popadnie...

Jeszcze nie zdążyłam całkiem ozdobić pudełeczka a kociaka już zostawiła na nim swój ślad... W takiej chwili mam ochotę z nią poważnie porozmawiać, ale z tej rozmowy zwykle wychodzi niewiele. Albo "szczekanie" i nerwowe machanie ogonkiem albo kompletny brak zainteresowania.   
Teraz pozostaje tylko wykorzystać pudełeczko na drobne elementy papierowe.

W sumie te dziecięce motywy to, przyznam, u mnie jakaś mania. Może w ten sposób właśnie kociaka chciała dać do zrozumienia, że czas zamknąć rozdział zerówki...?!
Jednak coś w tych motywach jest szczególnego, co tak skutecznie mnie przyciąga...

Na szczęście jeszcze taki motyw posiadam, więc pudełeczko będzie nowe. A Kicię już przypilnuję lepiej niż dotychczas. 

Eh, właśnie zauważyłam, że mucha wpadła do mojego kubka... Co za zwierzęta! :P

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Czesio dla Czesia...

Kolejny mężczyzna o żywym spojrzeniu...

Tym razem prezent - dla Ani, którą często przezywam od "Czesia". 
Fakt, że to bardzo niekobiece, ale tak już się utarło. I chyba Ani to nie przeszkadza, bo Zawodowca nazwała właśnie tym imieniem. ;) 

A tak prezentuje się Czesio...


Do fotki nawet załapała się mucha... :))


Ściskam Was! 

piątek, 6 sierpnia 2010

Mały experyment...

I kolejna zabawa. Tym razem z użyciem piórek, kredek i papieru.
Piórka strasznie nieznośne były podczas klejenia, papier zbyt cienki, co zapewne widać na foto...
Na szczęście to tylko experyment... :))


Polubiłam te misie więc nieraz się jeszcze pojawią... 

czwartek, 15 lipca 2010

ATC w kolorze czerwonym...

Mała próbka z tuszem i stempelkami...
Właściwie z elementów na wstążce miała powstać kartka, zgodnie z wyzwaniem, ale wyszło ATC - na czerwono... 

piątek, 2 lipca 2010

Widziałam tęczę! :))

Nie lubię tego momentu, kiedy brakuje elementów... Chociaż po części jest w tym coś przyjemnego - np. nowe zakupy. Jak zwykle nie da się jednak zaplanować ich idealnie, aby zakupić wszystko za jednym zamachem. Tymczasem mogłam sobie pozwolić tylko na jeden zakup.  

I muszę się do czegoś przyznać... Strrrasznie lubię podglądać nici na półkach w pasmanterii! :)) To jest moja ulubiona czynność przed samym zakupem. Stoją sobie, jedna obok drugiej i tworzą niesamowitą tęczę! Te wszystkie kolory obok siebie wyglądają cudownie... Mogłabym tak patrzeć na nie godzinami. 
Potem oczywiście, przy ladzie, okazuje się, że tak trudno się na coś zdecydować. I trzeba dokonywać radykalnych wyborów - jedynie względem potrzeb. Też tak macie? 
Czasem dziwię się sprzedawcom skąd mają tak wiele cierpliwości... I dopiero przyglądając im się z bliska, zaczynam bardziej doceniać ich niełatwą rolę.

A oto i moje (mega)skromne zakupy w krainie Ariadny... ;)
Nie pamiętam kiedy ostatnio zakupiłam tak niewiele. Jednak portfel nie jest z gumy...
Chociaż, w sumie, pomysł na nowy projekt jest fajny...