Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wymianka lawendowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wymianka lawendowa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 września 2010

Wymianka lawendowa - część II.

A teraz przyszedł czas na całkowite rozpakowanie prezentów od mojej Wymiankowej Ofiarodawczyni. Szczęśliwym trafem Moteczek wylosowała dla mnie Colorinę, u której jeszcze niedawno zachwycałam się po cichu prezencikiem przygotowanym na candy. Candy nie wygrałam, ale widocznie musiało tak się stać, bo jakimś cudem, po candy, nie zapisałam sobie linka do Coloriny. Dziękuję więc, Marysiu, że wylosowałaś dla mnie akurat Colorinę! :))
Jak zwykle podeszłam do tego co otrzymam w sposób naturalny - bez zastanawiania się nawet nad tym i z kompletnym spokojem, bo oczywiście każda praca ręczna mnie cieszy. A niespodzianki, nie ukrywam, bardzo lubię.

To, co otrzymałam było (i jest!) tak piękne, tak estetyczne, tak profesjonalnie przygotowane, tak spójne kolorystycznie i tak cudownie pachnie... że aż brakuje mi słów, aby to opisać. :))
Dziękuję za pracę włożoną w te wszystkie piękne przedmioty!  

Nie mam tak pięknej fotki jak Colorina zrobiła, bo w mieszkaniu jest dość ciemno i tylko przez kilka godzin dziennie światło zagląda do pokoju. Mimo wszystko jednak pstryknęłam fotkę - niemal tuż po rozpakowaniu... :)



Raz jeszcze, Colorinko, dziękuję za piękny prezent!

A Tobie, Marysiu, za świetną organizację! 


Ściskam Was serdecznie.

czwartek, 23 września 2010

Wymianka lawendowa - część I...

Wiem, że nikt nawet w to nie uwierzy, ale siedziałam nad tym tematem od czasu kiedy się zapisałam, czyli prawie miesiąc... 
Marysia, która organizowała wymiankę tak profesjonalnie podeszła do organizacji jej, że wiedziałam, że, tym bardziej, nie mogę zawieść ani jej ani osoby obdarowanej. 

W ciągu ostatniego tygodnia, po skompletowaniu materiałów,  spędzałam godziny na zastanawianiu się co może się spodobać Kuchareczce. Jeden prezencik już czekał, ale stwierdziłam, że jeden to za mało dla tak sympatycznej osóbki. Zaplanowałam więc sobie uszycie woreczków na lawendę, ale nie dość, że żelazko spadło i się rozwaliło to jeszcze i materiały po drodze się skończyły. :( Próbowałam sobie jakoś z tym poradzić, zarywając kolejną noc, ale nic z tego. I tak nie wyszło, bo woreczek nie uprasowany byłby kompletną porażką, więc dałam sobie spokój z dokańczaniem go. I zabrałam się za wykonanie następnego prezenciku. 
W końcu nadszedł termin wymianki i uznałam, że nie mogę tego dłużej przedłużać i wyślę co wykonałam. Paczka więc wyszła uboższa o woreczki i w dodatku nie doszła na czas, mimo, że była wysłana priorytetem. :( I nawet nie mam kompletnej fotki, bo zdążyłam tylko obfocić część paczki.Do Kuchareczki poleciały, m.in.: słodycze, kartka, kawki, bukiet lawendy i ten przystojny młodzieniec.
 
Tak się przejęłam tym, że mogę zawieść, że chyba faktycznie zawiodłam... 
Jest mi wstyd... Kuchareczko, przepraszam, że tak długo czekasz. :(


Edit (24.09.2010r.): 
Otrzymałam już info od Kuchareczki. Na szczęście prezencik dotarł. Ufff...! Jaka to radość, że wszystko w porządku... Dziękuję, Kuchareczko! 


Zajrzyjcie koniecznie do Asi! Od progu już czuć ten wyjątkowy klimat - pieczonych ciasteczek, wysmakowanych cytatów i wyjątkowej kreatywności...